Główna Poczekalnia Dodaj Moje screeny Najlepsze screeny dnia Prywatne wiadomości Zjedź najsamkurwadół Powrót do góry Forum Demotywatorów



Poprzedni temat «» Następny temat
Creepypasta
Autor Wiadomość
ChodnikowyWilk 
Junior Admin
biszkopt


Wiek: 00
Dołączył: 21 Wrz 2013
Posty: 11879
Skąd: Piekarnik

Medale: 3 (Więcej...)

Wysłany: 2018-05-01, 00:14   

Na tym forum już szyćko było
_________________
Ciasto biszkoptowe – rodzaj lekkiego ciasta przyrządzanego na bazie jaj z małym dodatkiem mąki pszennej i cukru - bez dodatku tłuszczu. W niektórych recepturach część mąki pszennej w biszkopcie jest zamieniona na mąkę ziemniaczaną
 
 
Ascara 
Junior Admin


Dołączyła: 03 Sie 2014
Posty: 6899

Medale: 4 (Więcej...)

Wysłany: 2018-05-01, 00:38   

Szyćka jeszcze nie było, zrobić?
_________________
 
 
Lilith 
Überszlachta
yare yare daze


Wiek: 0,7
Dołączyła: 28 Wrz 2015
Posty: 9497
Skąd: Fshut

Medale: 13 (Więcej...)

Wysłany: 2019-06-12, 17:33   

Odkop.

https://creepypasta.fandom.com/pl/wiki/Chip-Chan
https://www.youtube.com/c...OWwb7bMMXdJK3mA

co o tym sądzicie?

Może Love się wypowie?

[ Dodano: 2019-06-12, 18:56 ]
Dołączam jeszcze tę dyskusję poświęconą Chip-chan.
http://www.paranormalne.pl/topic/29388-chip-chan/

[ Dodano: 2019-11-21, 22:38 ]
Jest taka ulica w Lublinie o której mało kto wie. Jest to całkiem zabawne bo znajduje się ona niemal w środku miasta, tuż obok galerii handlowej i całkiem niedaleko Starego Miasta. Ale jeśli mam być szczery - cieszę się niezmiernie, że ludzie nie zdają sobie sprawy z istnienia ulicy Kruczej. Mieszkałem tam pół roku, o sześć jebanych miesięcy za dużo. Kiedy szukałem dla siebie stancji, ta oferta od razu rzuciła mi się w oczy. Właściciel żądał kwoty tak niskiej, że bez wahania wpłaciłem zaliczkę i umówiłem się na podpisanie umowy. Ku mojemu zdziwieniu, kiedy przybyłem do mieszkania, drzwi były otwarte na oścież, a dokument po prostu leżał na podłodze. Podpisałem go oczywiście, a następnego dnia papierek zniknął. Wprowadziłem się sprawnie i od razu przekonałem się o tym, że Krucza to nie jest zwykła ulica.

Zacznijmy od mojego mieszkania. W teorii było one przygotowane dla czterech osób - tyle było pokoi, a do tego dochodził przedpokój, kuchnia i łazienka. Mój pokój był na końcu korytarza, więc musiałem przejść właściwie przez cały dom, żeby się do niego dostać. Przez sześć miesięcy, które w nim spędziłem, nikt się nie wprowadził. I o ile mi wiadomo, przez cały ten czas mieszkałem tam sam. Przynajmniej taką mam nadzieję. Czasem w nocy słyszałem dziwne drapanie z pokoju obok, ale tłumaczyłem sobie, że to pewnie jakieś korniki czy kurwa inne szczury bo kamienica była jednak dość stara. Mimo to zdawałem sobie sprawę, że ten dźwięk był... dziwny. Brzmiało to jakby ktoś chodził wzdłuż całej ściany nie odrywając od niej paznokcia. A potem zawracał z powrotem. I tak w kółko. Czasem gdy przechodziłem przez przedpokój wydawało mi się, że widzę blade światło lub jakiś ruch w którymś z pokoi, ale nigdy nie zdołałem ustalić co to właściwie było. Noce były najgorsze. Mieszkanie było na parterze i często słyszałem dziwne dźwięki dobiegające z piętra wyżej. Coś jakby odgłosy czołgania się po podłodze i... sam nie wiem, uderzeń czy czegoś w tym stylu. Starałem się nad tym za dużo nie zastanawiać. Pewnego dnia ktoś ustawił pod moim oknem fotel. Czarny, skórzany fotel. Nie mam pojęcia kto to zrobił, ani po co, wiem na pewno że kiedy czasem otwierałem okno po zmroku, słyszałem zza niego czyjś oddech. Nigdy nikogo jednak nie przyłapałem. Sąsiadów praktycznie nie widywałem.

Naprzeciwko mojej kamienicy, która mieściła się akurat na końcu ulicy stało przedszkole. Kiedy czasem przechodziłem obok lub wyglądałem przez okno, widziałem sylwetki przewijające się za oknami i słyszałem śmiechy dzieci. Nawet w środku nocy. Najbardziej przeraził mnie moment, kiedy postanowiłem przyjrzeć się cieniom za szybami i zrozumiałem, że te sylwetki należą ewidentnie do dorosłych ludzi, a mimo to zdawało mi się, że to właśnie z ich ust wydobywają się dziecięce śmiechy i chichoty. Czasem śpiewali piosenki, czasem recytowali wiersze po łacinie.

Bałem się wychodzić po zmroku. Po drodze do domu musiałem patrzeć na dwie kamienice po bokach ulicy. Były stare, ceglane. Śmierdziały grzybem i starością. W oknach często stali ludzie. Ich ciała były jednak dziwacznie wygięte, a twarze, które czasem udawało mi się dostrzec, zupełnie zdeformowane, niemal nieludzkie. Dlatego wolałem, kiedy nigdzie nie paliły się światła. Wtedy przynajmniej nie byłem w stanie dostrzec tych ludzi. Wzdłuż drogi stały również samochody. Większość z nich była bardzo stara, nigdy nie widziałem żeby ktokolwiek wyjeżdżał lub wjeżdżał w naszą uliczkę. Za to bardzo często widziałem ludzi, którzy w nich siedzieli. Gdy było ciemno widziałem tylko fragmenty ciał, oświetlone przez uliczne latarnie, ale nie miałem wątpliwości, że niemal w każdym aucie ktoś siedział. Nie byłem w stanie dostrzec twarzy tych ludzi ani nawet określić ich wieku czy płci. Oni po prostu siedzieli w bezruchu, prawdopodobnie patrząc się przed siebie. Albo na mnie.

Ale żadna z tych rzeczy, które wymieniłem nie była tak przerażająca jak dzwonki. Te jebane dzwonki. Otóż czasem, gdy wracałem do domu słyszałem brzęczenie dzwonków powiewających na wietrze. Na początku myślałem, że ktoś po prostu przywiązał je na balkonie, ale po jakimś czasie dotarło do mnie, że za każdym razem dźwięk dobiega z innej strony. Kilka razy wydawało mi się nawet, że dzwonki kołyszą się w rytm czyichś kroków, jak gdyby ktoś chodził po kamienicach trzymając je w dłoni. Jednego dnia prawie padłem na zawał, kiedy usłyszałem je za swoimi plecami. Oczywiście kiedy się odwróciłem, niczego tam nie było, a sam dźwięk gwałtownie ucichł. Nawet kiedy leżałem czasem w łóżku, byłem w stanie usłyszeć to jebane dzwonienie naprzemiennie zbliżające się do mojego mieszkania i oddalające się od niego. Do dziś słyszę je w głowie. Ale były i noce, kiedy dzwonki milczały i szczerze powiedziawszy, wolałem już ich dźwięk od tej przeraźliwej ciszy. Jakiś miesiąc przed moją przeprowadzką zaczęły się śmiechy na klatce schodowej. Podobne do tych dobiegających z przedszkola, ale brzmiące bardziej jak chichotanie staruszki. A właściwie kilku staruszek bo głosów było wiele. Ktoś zaczął biegać po schodach w tą i z powrotem i potrafił to robić całą noc. Słyszałem wszystko bardzo wyraźnie. Jedyną osobą, którą spotkałem pod kamienicą przez te sześć miesięcy był pan Jakub Koźliński. Miły starszy pan. Zamieniliśmy ze sobą kilka słów. Kilka tygodni później przez przypadek natknąłem się na jego grób, odwiedzając swoich dziadków podczas święta zmarłych. Umarł ponad pięćdziesiąt lat temu, ale zdjęcie na nagrobku nie pozostawiło mi żadnych wątpliwości.

Nigdy nie poznałem właściciela kamienicy. Wszystkie formalności załatwialiśmy z użyciem karteczek, które mi zostawiał, gdy mnie nie było. Pieniądze zostawiałem w kopercie przy drzwiach. Znikały przeważnie w nocy i gdy wstawałem już ich nie było.

Historia tego typu powinna skończyć się szalonym twistem i kiedy wspomnę o tym, że po dwóch latach postanowiłem odwiedzić ulicę Kruczą, spodziewacie się zapewne, że powiem, że magicznie zniknęła i nie znalazłem po niej śladu. Ale niestety to nie jest prawda. Ulica Krucza wciąż istnieje i jeśli mam być szczery to wydaje mi się, że byłem jedyną żyjącą osobą, która tam kiedykolwiek mieszkała. Nawet teraz, po tak długim czasie słyszę w uszach to pierdolone dzwonienie za każdym razem gdy kładę się do łóżka. I za każdym razem modlę się, żebym nie obudził się znów w tym mieszkaniu, w kamienicy na ulicy Kruczej.
_________________

Co dla jednych jest podłogą, dla innych jest sufitem.
Moim sufitem jest sufit.
~Antybristler, 4.12.2019 r.
Ostatnio zmieniony przez Lilith 2019-06-12, 18:03, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Love178 
Junior Admin
Jim Pickens


Wiek: Elo
Dołączył: 20 Wrz 2013
Posty: 14311
Skąd: Graveyard Restaurant

Medale: 7 (Więcej...)

Wysłany: 2019-11-22, 01:08   

Lilith napisał/a:

Może Love się wypowie?

Ale co mam właściwie na ten temat powiedzieć? :| Ani creepypasty ani Korea nie znajdują się w mojej sferze zainteresowań
_________________

Nasz bóg i wybawiciel
 
 
Nadir 
Loża Szyderców
zgniły ziemniak


Dołączył: 26 Lis 2013
Posty: 5022
Skąd: za miedzą

Medale: 10 (Więcej...)


Wysłany: 2019-11-22, 02:21   

Ale są azjatyckie znaczki, może rozczytasz. Skoro znasz japoński, na pewno umiesz też koreański i chiński. XD
 
 
Lilith 
Überszlachta
yare yare daze


Wiek: 0,7
Dołączyła: 28 Wrz 2015
Posty: 9497
Skąd: Fshut

Medale: 13 (Więcej...)

Wysłany: 2019-11-22, 10:28   

Love178 napisał/a:
Ale co mam właściwie na ten temat powiedzieć? Ani creepypasty ani Korea nie znajdują się w mojej sferze zainteresowań

No spoko, myślałam, że coś o tym słyszałaś, ale ok. Jakoś zawsze mi się kojarzyłaś z kimś, kto ogarnia ogółem Daleki Wschód.
_________________

Co dla jednych jest podłogą, dla innych jest sufitem.
Moim sufitem jest sufit.
~Antybristler, 4.12.2019 r.
 
 
Love178 
Junior Admin
Jim Pickens


Wiek: Elo
Dołączył: 20 Wrz 2013
Posty: 14311
Skąd: Graveyard Restaurant

Medale: 7 (Więcej...)

Wysłany: 2019-11-22, 10:37   

A właśnie, czytając w artykule, że "nie dało się rozczytać co ona napisała z powodu słabej jakości video" spodziewałam się bardzo zamazanego obrazu, a tam nie dość, że widoczność ok, to jeszcze tak wielkim fontem napisała, że chyba przez "niemożliwość rozczytania" chodzi bardziej o to, że miejscami jest nabazgrane i pewnie generalnie to składu nie ma :P

Poza tym, nie wiem czego ludzie się doszukują... wierzą w to, że jakaś jedna osoba może "odkryć tajemnice świata" albo być jakimś "prorokiem"? Ot ktoś siedzi w swoim pokoju z kamerką.

W sumie nad czym można "rozkminiać" to nad tym, czy dla wielu osób, które się w to wgłębiają odrzucają wyjaśnienie przez chorobę psychiczną argumentowaniem "przecież jak ktoś jest chory, to się po prostu leczy". Ano w Korei Południowej chorób psychicznych nie bierze się na poważnie - tamtejsze społeczeństwo jest mocno zacofane pod względem wiedzy i tolerancji dla chorób psychicznych, nawet tych cywilizacyjnych jak depresja. Więc pewnie ta osoba nie została wzięta pod żadną opiekę medyczną, a nawet możliwe, że rodzina się od niej zdystansowała i teraz szuka czyjejś uwagi...
_________________

Nasz bóg i wybawiciel
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Czy wiesz, że...

Strona wygenerowana w 0.06 sekundy. Zapytań do SQL: 21