Główna Poczekalnia Dodaj Moje screeny Najlepsze screeny dnia Prywatne wiadomości Zjedź najsamkurwadół Powrót do góry Forum Demotywatorów



Poprzedni temat «» Następny temat
Najlepsze copypasty
Autor Wiadomość
Mormegil 
merungl


Wiek: 21
Dołączył: 07 Sie 2015
Posty: 4504

Medale: 2 (Więcej...)

Wysłany: 2018-12-27, 01:57   

To wtedy powinno być Copypasty, które się podobają temu userowi, który akurat pastę wrzuca :troll:
_________________
 
 
ZróbmySobieKupę 
Junior Admin
Senior Moder


Dołączył: 20 Wrz 2013
Posty: 9590

Medale: 2 (Więcej...)

Wysłany: 2018-12-27, 18:22   

Pisane ponoć przez samego Jankiela

Arcykapłan żydowski stojąc w Sanhedrynie wypełnionym rabinami zadaje pytanie jednemu z nich:
- Ratować tonącego goja w szabas?
- Nie
- Czyli nie ratowanie goja w szabas leży w interesie żydowskim?
- Niekoniecznie.
- Czyli w niektórych przypadkach uratowanie goja mimo łamania praw szabasu byłoby w żydowskim interesie?
- Tak
- Czy więc działanie dla interesu żydowskiego jest złe?
Widząc swoją porażkę rabin odpowiada:
- Nie... Ostatecznie należy ratować goja, jeżeli nie uratowanie go zaszkodzi interesowi żydowskiemu.
Na twarzy arcykapłana pojawia się uśmiech. Zapowiada się kolejny udany sanhedryn. Ma już zamykać posiedzenie, gdy z głębi sali dociera go głos:
- Tak! Należy goja ratować w każdym przypadku.
- Czy więc uważasz, że każdy nie uratowany goj to strata w interesie?
- Nie.
- Czyli w podstawowym interesie żyda leży ratowanie goja w każdym przypadku?
- Twierdzę, że w interesie człowieka leży ratowanie życia innego człowieka
Arcykapłan widząc rabina, który wpadł w pułapkę, skręcając swój cyces mówi:
- Czyli twierdzisz, że goje to ludzie?
- Tak twierdzę.
- A czy żydzi to ludzie?
- Jak najbardziej.
- Czy więc żydzi to goje?
- Tak na pewno nie jest.
- Czyli goje nie są adam (hbr. człowiek)?
- Nie są.
- A wynika to z talmudu. Czy nie zgadzasz się z talmudem? Czyli nie zgadzasz się ze słowem danym nam przez Pana? Talmud będąc wielką księgą, zbiorem naszych praw nie jest rzeczą z którą moglibyśmy się my nie zgadzać. Czemu więc żydzi mieliby uznawać twoje słowa?
- Gdyż jestem rabinem.
- Czy rabin znieważa słowa Pana?
Nie pozwalając exRabinowi odpowiedzieć.
- Nie jesteś więc rabinem, a twoje słowa nie powinny być słuchane.
Arcykapłan ukontentowany podaje byłemu rabinowi puszkę na monety i wyprawia z sanhedrynu.
Wtem cały na czarno ubrany rabin zaczyna podskakiwać i śpiewać. Zaskoczony arcykaplan do niego:
- Co czynisz?
- Tańczę i weselę się, gdyż słowa arcykapłana już w założeniach są błędne. A Pan mówi, żeby weselić się gdy zwyciężyć ma prawda.
- Kim jesteś by tak się do mnie zwracać?
- Jestem wielkim cadykiem z Białorusi.
Arcykapłan widząc godnego rozmowy człowieka zaciera ręce jakby szykował się na geszeft.
- Twierdzisz więc, cadyku, że moje twierdzenia są błędne?
- W całości
- A czy moje twierdzenia oparte są na talmudzie?
- Nie przeczę.
- Czyli twierdzisz, że talmud zawiera fałsz?
- To nie ma tak, że mówi prawdę czy nie. Talmud nie jest bowiem księgą sensu stricto. Nie jest też żadnym boskim kodeksem jak mówił arcykapłan. Jest wielopokoleniowym zbiorem rozmów rabinów na wszelkie tematy, które stanowić powinny odnośnik dla naszych ziemskich poczynań.
- Czyli mimo tego, że nie są to słowa Boskie, powinniśmy ich przestrzegać?
- Absolutnie.
- Więc ostatecznie. Czy uważasz gojów za Adam?
- Widzi arcykapłan. To nie ma tak, czy Adam, czy nie Adam. Gdybym miał powiedzieć co czyni z istoty ludzkiej Adam, powiedziałbym, że przynależność do narodu Izraela. Jednak sądzę, że arcykapłan posługując się niedoskonałym tłumaczeniem talmudu wpadł w pułapkę. Widzą państwo. Talmud jak najbardziej mówi, że goje to nie są ludzie. Jednak w oryginale słowo "ludzie" jest zapisane jako Adam. Adam nie mające liczby mnogiej, czytane więc dosłownie powinno być "człowieki". Zapomina arcykapłan jednak, że Adam używany do określenia wielu ludzi oznacza "naród izraela" gdyż izrael powinien tworzyć jedność. Nie ma więc tak, że talmud mówi prawdę czy nieprawdę. Goj jest człowiek i nie jest człowiek w tym przypadku.
Wybity z rytmu arcykapłan sięga po fragment talmudu zawierający traktat Eruwin. Rzucając nim na pulpit cadyka mówi:
- Proszę bardzo! Czy tutaj nie jest napisane dosłownie i jednoznacznie, że goje powinni być traktowani jak zwierzęta?
- Tak jest napisane.
- Skoro wiemy, że ludzi nie powinni być traktowani jak zwierzęta, wynika stąd, że goje nie są ludźmi.
- Arcykapłan raczy przeczytać całą podaną mi gemarę.
Cadyk wodząc palcem po stronie:
- Tu jednoznacznie jest napisane, że goja należy potraktować jak w przypadku zwierzęcia. Niemniej jednak parę zdań wcześniej znajdujemy odpowiedź. Traktat w którym się obracamy mówi o tworzeniu wspólnoty życiowej żydów. Należy usunąć wszelkie ogrodzenia wewnątrz wspólnoty a ogrodzić ją na granicach. Jeden z rabinów zadaje pytanie: "co więc z zagrodami zwierząt?". Podana jest odpowiedź, jakoby zagrody zwierząt były już częścią wspólnoty, należą do niej. Nie muszą być więc usuwane ogrodzenia. Na to rzecze inny rabin: "a co z posesjami gojów na terenie wspólnoty? Co z ich ogrodzeniami?" Odpowiedzi udziela widocznie zmęczony żyd i wyraża ją w słowach: "gojów potraktować jak zwierzęta".
Widzi więc arcykapłan, że jego argumenty odnoszące się do talmudu są wyrwane z kontekstu i nie mają wartości.
Zdewastowany arcykapłan zadaje ostatnie pytanie, wiedząc, że i tak jest już w gruncie rzeczy martwy.
- Czy w takim razie uratujesz goja w szabas?
- Znowu zamyka się arcykapłan w ogólniki. Każdy przypadek należy potraktować jednostkowo. Nie mogę powiedzieć, czy bym takiego czlowieka uratował czy nie uratował. Niezależnie od tego czy to w szabas czy też jest gojem. Gdybym miał powiedzieć co sprawia, że myślałbym nad uratowaniem tonącego, powiedziałbym, że umiłowanie bliźniego. To człowiek w końcu stworzony na podobieństwo JHVH jest uosobieniem doskonałego stworzenia. Ratując bądź nie ratując człowieka wykazuję się przejawem wolnej woli. To ona sprawia, że doświadczanie życia ma sens. I wtedy dziękuję życiu. Życie to taniec, życie to śpiew, życie to miłość. I właśnie dlatego dzisiaj studiuję kabałę. A jutro kto wie? Może oddam się pracy społecznej i będę.. ot.. prowadził bank spółdzielczy.

Arcykapłan po monologu cadyka zaczął się chwiać i w końcu upadł uderzając twarzą w pulpit. Twarz arcykapłana okazała się być gumową maską, a uderzenie sprawiło, że odkryta została prawdziwa twarz. Okazało się, że arcykapłan nie był żydem. Był to Grzegorz Braun cytujący artykuły z bieda portali, próbujący oczernić żydów.
Cadyk wstał i zaczął tańczyć dla Ha-Szem.
Tym cadykiem był Otis. Cadyk nie mówiący ani tak ani nie.
 
 
JankielKindybalista85 
Loża Szyderców
Zwykły szary żydomason


Wiek: 69
Dołączył: 11 Lis 2013
Posty: 12857
Skąd: Wolne Miasto Nowa Huta

Medale: 2 (Więcej...)

Wysłany: 2018-12-27, 20:22   

Tak było!
_________________
GET TUDA CZOPA!
........................
#seniorwinternetach #fascynującaanegdotka #lata90tetoapogeumludzkiejcywilizacji #imtoooldforthisshit
........................
The Mission // Dead Poets Society // Boyz n the Hood // Fisher King // Bronx Tale // Trainspotting // Chasing Amy // Big Lebowski // Fight Club // Human Traffic // Samotari.

Czyli apgrejdowana złota 11tka filmów, które uczyniły mnie Jankielem. Obejrzyj wszystkie i zostań mną. Polecam - 8.73/10
 
 
Mormegil 
merungl


Wiek: 21
Dołączył: 07 Sie 2015
Posty: 4504

Medale: 2 (Więcej...)

Wysłany: 2018-12-28, 03:26   

:sztos:
_________________
 
 
ChodnikowyWilk 
Junior Admin


Wiek: 23
Dołączył: 21 Wrz 2013
Posty: 11442

Medale: 3 (Więcej...)

Wysłany: 2018-12-29, 13:05   

A specjalnie sprawdzałem czy ktoś tego juz nie wkleil, ale że na ostatniej stronie pierwszy post był z listopada to sobie pomyślałem ze wczesniej juz na pewno nikt nie wkleil xD
 
 
Mormegil 
merungl


Wiek: 21
Dołączył: 07 Sie 2015
Posty: 4504

Medale: 2 (Więcej...)

Wysłany: 2018-12-29, 13:31   

Wiesz, to jak coroczny wyścig kto pierwszy zagra last christmas
_________________
 
 
Love178 
Junior Admin
Jim Pickens


Wiek: Elo
Dołączyła: 20 Wrz 2013
Posty: 13686
Skąd: Graveyard Restaurant

Medale: 6 (Więcej...)


Wysłany: 2018-12-29, 14:10   

Pierwszy był Pakistan, bo wystrzelili już w Październiku
https://trends.google.com/trends/explore?date=today%203-m&geo=PK&q=Last%20christmas
_________________

Nasz bóg i wybawiciel
 
 
Lilith 
Überszlachta
L - h


Dołączyła: 28 Wrz 2015
Posty: 8461
Skąd: Podkarpacie

Medale: 10 (Więcej...)

Wysłany: 2018-12-30, 15:57   

Gurwa anonki ale się wkorwiłem niemożebnie xD sprawdzam prawilnie czy to jutro na pewno odbywa się ta słynna noworoczna inba a tam takie jaja xD
31 grudnia
Imieniny obchodzą: Sylwester, SEBASTIAN
no gurwa skisłę und pierdykłę xD niewiele brakowało a byśmy sobie chodzili nie na sylwka ale na sebę xD wyobraźcie sobie te teksty przed moją gimbazą i innymi budynkami instytucji publicznych:
- ej mati gdzie idziesz w tym roku na sebixa? xD
- nie wiem gurwa tate mnie ze szlugie przyłapał i dostałę kablem od zmywarki chyba tradycyjnie sebastian z dwujkom xD
Albo:
- ale się na sebe skurwimy co nie tadeo? xD
- ja jebix ale będzie sebix xD
I jeszcze:
- pierona jasnego koj ja pujda na sebastiana w tym roku, pewnie znowu na przodku na grubie bynda robił żeby bajtle mioły wungla pod dostatkiem do futrowania xD
I:
- na sebastiana niejedna locha bendzie wyjebana
Nosz kurwa nie wiem jak wy ale ja po stokroć bym wolał iść na sebixa na rynek na przykład a nie na jakiegoś zjebanego sylwestra. Sylwester to był kot z bajki który był wujaszekem i nawet nie umiał rozróżnić samicy nieswojego gatunku bo chciał skunksa przeruchać baran jeden łeb zakuty grzebiet xD
Tym miłym akcentem życzę wam udanej zabawy sebixowej, obyście kurwa w tym roku sebastiana nie spędzili na sekcji xD bo was odnajdę i zapierdole kluczem od kół xD lepiej puszczać korsarze i achtungi starym babom pod oknami kurdebele.
Wkorwiłem się ale tylko troszkę, ja obchodzę sebixa i wam też dobrze radzę.
_________________
 
 
Davos 
Überszlachta
Freeeedooooom!


Wiek: Tak
Dołączył: 18 Wrz 2013
Posty: 20848
Skąd: Litwini wracają?

Medale: 3 (Więcej...)

Wysłany: 2018-12-30, 17:39   

:haha: :haha: :git:
_________________
 
 
InessaMaximova 


Dołączyła: 03 Maj 2017
Posty: 563
Skąd: Malbork

Medale: 6 (Więcej...)

Wysłany: 2018-12-31, 20:57   

Heh.
https://looneytunes.fandom.com/wiki/Sylvester_Junior

[ Dodano: 2019-01-02, 13:39 ]
Mańka skomentowała na fejsie, to czemu nie wstawić tego.


Jak tak wam smutno, że wam petarda psa straszy, to sobie kupcie psa myśliwskiego, a nie burka, co prócz ujadania na ludzi gdy Ci rano idą do pracy, nie wnosi do życia nic ciekawego. Ja miałem jagdteriera - mały, smukły a zachowywał się jak pierdolony rambo. Twój piesek boi się petard? Sra pod siebie gdy ktoś powie przy nim "achtung"? Mój kurwa gonił te jebane petardy i robił salta jak wybuchły 2 metry od niego. Taki kurwa zabawny typ. Ty się boisz że Ci się piesek zesra w sylwestra, a ja się bałem, że mu ryj urwie, jak skurwysyn puścił się sprintem za 100 gramową petardą żeby ją dojebać zanim wybuchnie. Czym Ty się możesz pochwalić? Że twój piesek ładniej wygląda? Mój też ładnie wyglądał - szczególnie gdy kurwa nasmarował pysk barwami wojennymi, schował szable pod skórę, kilka granatów w łapie i obwieścił, że idzie spuszczać wpierdol, chędożyć i nie wie kiedy wraca. Jeszcze potem wracał i flaszke stawiał. To jest kurwa pies, a nie Kajtek, co umie jedynie żreć Pedigree, srać i chować się pod sofę na dźwięk eksplozji piratki. Zapamiętaj to sobie.
_________________
 
 
Mańka 
Überszlachta
rocznica Powstania Wielkopolskiego


Wiek: 100
Dołączyła: 28 Gru 2015
Posty: 6074

Medale: 8 (Więcej...)

Wysłany: 2019-01-02, 13:50   

Było już ze dwa albo trzy razy...
_________________
"Czasami konflikty muszą wybuchnąć tylko po to, żebyśmy wszystkiego nie robili sami jak takie osiołki".

"Małe złodziejaszki wieszacie, wielkim - nisko się kłaniacie".
Mikołaj Rej
 
 
Love178 
Junior Admin
Jim Pickens


Wiek: Elo
Dołączyła: 20 Wrz 2013
Posty: 13686
Skąd: Graveyard Restaurant

Medale: 6 (Więcej...)


Wysłany: 2019-01-02, 13:57   

3 razy na 3 stronach pod rząd :grimer:

#jackpot
_________________

Nasz bóg i wybawiciel
 
 
widzu 
Junior Admin


Wiek: 2 k
Dołączył: 25 Lis 2013
Posty: 20578
Skąd: Village killed by planks

Medale: 7 (Więcej...)

Wysłany: 2019-01-02, 15:37   

Czekam na 81
_________________
 
 
Lilith 
Überszlachta
L - h


Dołączyła: 28 Wrz 2015
Posty: 8461
Skąd: Podkarpacie

Medale: 10 (Więcej...)

Wysłany: 2019-01-07, 01:46   

JAK MNIE WKURWIAJĄ CI LEWORĘCZNI.
NIE MOGĄ TAK JAK NORMALNI LUDZIE PISAĆ PRAWĄ RĘKĄ? ŻEBY JESZCZE SOBIE PISALI LEWĄ RĘKĄ W DOMU WE WŁASNYM POKOJU, ALE NIE! OBNOSZĄ SIĘ TYM WSZĘDZIE, W SZKOLE, W URZĘDACH, NA POCZCIE - TO CHORE!
CHCESZ PISAĆ LEWĄ RĘKĄ TO PISZ, ALE PO CO SIĘ Z TYM TAK OBNOSISZ PRZED CAŁYM ŚWIATEM?
I JESZCZE TA PROPAGANDA, ŻE TO NORMALNE, GDYBY TO BYŁO NORMALNE TO TEŻ MÓGŁBYM PISAĆ LEWĄ RĘKĄ, A NIE MOGĘ.
MAM NADZIEJE, ŻE NIEDŁUGO ZACZNĄ LECZYĆ Z LEWORĘCZNOŚCI, BO MAM JUŻ DOŚĆ TEJ CHOREJ PROPAGANDY, KTÓRĄ SERWUJĄ NASZYM DZIECIOM W SZKOŁACH.
CHCE ŻYĆ W KRAJU GDZIE NIE BĘDĄ MUSIAŁ SIĘ BAĆ, ŻE JAK MOJE DZIECKO WYJDZIE Z DOMU TO ZOBACZYĆ NA ULICY KOGOŚ LEWORĘCZNEGO - PRZECIEŻ JAK ZOBACZY TAKIE "COŚ" I NASŁUCHA SIĘ, ŻE TO NORMALNE I "NATURALNE" TO RÓWNIEŻ ZACHCE PISAĆ LEWĄ RĘKĄ.
JUŻ MAM DOŚĆ TEGO CHOREGO LEWACTWA I ICH TOLERANCJI, CHCE ŻYĆ W NORMALNYM ZDROWYM KRAJU. DZISIAJ ZACZNIEMY TOLEROWAĆ LEWORĘCZNYCH, A JUTRO CO? PEDOFILIA? ZOOFILIA? DOŚĆ! WON!
_________________
 
 
widzu 
Junior Admin


Wiek: 2 k
Dołączył: 25 Lis 2013
Posty: 20578
Skąd: Village killed by planks

Medale: 7 (Więcej...)

Wysłany: 2019-01-10, 14:28   

Ja nie rozumiem, jak można w ogóle jeść miód. Ludzie, czy wy zdajecie sobie sprawę co to jest? To są kuwa rzygi, przetrawiony i wyrzygany przez pszczoły nektar. To nie jest tak, że pszczółka Maja sobie lata i zbiera nektar do koszyka, oj, jakie to by było miłe, słodkie i poprawne politycznie! Nie. Samice pszczół najpierw latają od kwiatka do kwiatka, wpi***alają wszystko, co uda im się wyssać swoim obleśnym ryjkiem i oblepiają się przy tym do nieprzyzwoitości pyłkiem. Pyłek to gamety męskie - innymi słowy, te kuwy pszczoły, aby zjeść odrobinkę nektaru, dają się oblepić spermą kwiatów. No czym to się różni od prostytucji? Ale one się godzą. I tak latają, robiąc za mobilne kwietne inseminatory.

Potem jest jeszcze gorzej. Wracają do ula, wyrzygują to wszystko do plastrów, aby nakarmić tym jeszcze obleśniejsze od nich larwy - a wy to jeszcze jecie i się cieszycie, jakie to zdrowe, jakie to słodkie i smaczne.

A już zupełnie nie rozumiem tych, który jedzą miód spadziowy. Myślicie, że co to jest spadź? To jest gówno mszyc. I pszczoły to jedzą, czasem jeszcze ciepłe! Swoją drogą, ciekawe jak wygląda plan pozyskania takiego miodku przez pszczelarzy:
- Oj, panie sądziedzie, srają u pana mszyce?
- Oj, srają, srają! Wszystkie liście oblepione!
- To przyniosę na tydzień swoje pszczółki, niech sobie zjedzą świeże gówienko, aby potem mogły to gówno wyrzygać, a ja to sprzedam frajerom za ciężkie pieniądze
- A zapraszam, zapraszam!

Nie, no, a wy się tym zajadacie i zachwycacie, nie rozumiem.
_________________
 
 
Mormegil 
merungl


Wiek: 21
Dołączył: 07 Sie 2015
Posty: 4504

Medale: 2 (Więcej...)

Wysłany: 2019-01-10, 14:40   

no spadziowych też nie lubię
_________________
 
 
Lilith 
Überszlachta
L - h


Dołączyła: 28 Wrz 2015
Posty: 8461
Skąd: Podkarpacie

Medale: 10 (Więcej...)

Wysłany: 2019-01-12, 15:42   

Obserwowałem na Instagramie kilkadziesiąt dziewczyn, w różnym wieku, z różnych zakątków kraju. Niektóre z nich miały w swoich profilach namiary na facebooki, snapchaty i adresy email. Szybko stworzyłem całą bazę danych.
Każda z dziewczyn miała swój osobny katalog, gdzie zbierałem ich zdjęcia, zapisywałem wszystkie szczegóły, którymi dzieliły się ze światem. Życie kilku z nich poznałem naprawdę dogłębnie, jednak W. zmieniła wszystko. Jej folder był największy i najdokładniejszy.
Z instagrama dowiedziałem się gdzie i w jakich godzinach pracuje. Wiedziałem dokładnie do jakiego liceum chodzi, znałem jej plan lekcji i wszystkie najlepsze przyjaciółki. Miała klasyczne nawyki nastolatki, lubiła się malować, robić zakupy i słuchać muzyki do późna w nocy.
Pewnego dnia na snapchata wrzuciła zdjęcie swojego prawo jazdy, świeżo po odebraniu go z urzędu. Na dokumencie były widoczne wszystkie dane.
Obserwowałem ją przez ponad pół roku, stopniowo rezygnując z podglądania innych. Z czasem stało się to moją obsesją.
W lombardzie kupiłem używanego smartfona, założyłem nowe konto na snapchacie i dodałem ją do obserwowanych. Po kilku godzinach ona również mnie zaobserwowała, nie pisząc nawet, czy się znamy. Potem uważnie obserwowałem jak bawi się razem z rodziną na wakacjach w Egipcie.
W domu zacząłem dokładnie rozpisywać jej plan dnia, nanosząc na mapę miejsca w których najczęściej się pojawiała. Gdy wróciła do kraju, wziąłem wolne w pracy i pojechałem na dwa tygodnie do jej miasta, by móc się jej bliżej przyjrzeć.
Pracowała w kawiarni, więc, zaraz po przybyciu, skierowałem się tam, by napić się kawy. Dzięki Snapchatowi wiedziałem, że dzisiaj jest jej zmiana i to właśnie ona poda mi kawę do stolika. Gdy wszedłem, natychmiast ją dostrzegłem i dostałem intensywnych dreszczy, zupełnie jak przed pierwszą randką.
Usiadłem pod ścianą i zacząłem nerwowo przeglądać menu. Minęło kilka chwili i wtedy W. podeszła do mnie i swym słodkim głosem spytała o moje zamówienie. Wybrałem najdroższą pozycję w menu. Zamieniliśmy ze sobą zaledwie kilka słów ale w tym czasie zdążyłem całkowicie oblać się potem.
Dopiero po chwili, gdy W. podała mi jakąś wysublimowaną kawę w finezyjnym kubku, która smakowała jak gówno, zdołałem się uspokoić. Zostawiłem jej 50 złotych napiwku i wyszedłem. Przez jakiś czas kręciłem się po okolicy, wiedząc, że dziewczyna wkrótce skończy pracę. Gdy wreszcie ruszyła do domu, podążyłem za nią, obserwując jej zgrabny krok i ciało. Wiatr bawił się jej długimi, jasnymi włosami. To był długi i cudowny spacer.
Przez następny tydzień obserwowałem z oddali jak chodzi do szkoły i wraca do domu. Czasami, podczas przerw, wychodziła do pobliskiego parku z koleżanką i razem paliły papierosy. Strasznie mnie to zirytowało, bo było to czymś, o czym nie wiedziałem, ale jednocześnie czułem ekscytację, bo z dnia na dzień dowiadywałem się mnóstwa nowych rzeczy.
Pewnego dnia, w drugim tygodniu mojego pobytu, ponownie wyszła z przyjaciółką na fajkę, jednak tym razem nie wszystko przebiegło tak jak wcześniej. Przyłapał je patrol policji i prawdopodobnie wypisał po mandacie. Dziewczyny pośpiesznym krokiem wróciły do szkoły. Kilka chwil później na snapchacie ujrzałem zdjęcie mandatu za zaśmiecanie na 100 złotych. Szybko i bez namysłu, pozostając pod wpływem chwili, napisałem do niej, że mogę go za nią opłacić.
Odpisała po ponad godzinie. Z dużą i nieukrywaną radością zgodziła się. Poprosiłem ją o dane do przelewu. Podała je po chwili. Wpłaciłem na poczcie gotówką 200 złotych, podając fałszywe dane. Pani w okienku nawet nie miała ochoty mnie sprawdzać. Następnie przesłałem W. na snapchacie zdjęcie potwierdzenia. Bardzo się ucieszyła i spytała jak mogłaby się odwdzięczyć.
Długo nad tym myślałem, aż nadszedł wieczór i kierując się, poniekąd ciekawością tego co będzie dalej, napisałem, że chciałbym aby wysłała mi na snapie nagie zdjęcie.
Odczytała moje słowa, ale nie odpowiedziała. Przez myśl przeszło mi, że pewnie się przestraszyła postanowiła, że dobrym wyjściem będzie mnie ignorować. Po około godzinie napisałem, czy coś się stało. Odpisała od razu, że nic się nie stało. Spytałem czy zrobi to o co ją poprosiłem.
Odpowiedziała, że pomyśli.
Późnym wieczorem dostałem od niej kilka zdjęć z jej łazienki, na których stopniowo zrzucała z siebie ubrania. Zapisałem wszystkie, konfrontując je z innymi zdjęciami które wrzucała.
Po wszystkim napisałem jej, że bardzo mi się podoba i spytałem czy byłaby skłonna do nawiązania dłuższej współpracy. Innymi słowy, zaproponowałem jej odpłatność, w zamian za możliwość oglądania jej nagiego ciała.
Ponownie napisała, że pomyśli. Przez całą noc nie mogłem spać. Zebrałem wszystkie zdjęcia W. jakie udało mi się zgromadzić i dokonałem wnikliwej analizy. Bez wątpienia wysłała mi swoje nagie zdjęcia, choć kompletnie nie wiedziała kim jestem i czy może mi ufać. Może uznała, że jak wrzuci zdjęcie bez twarzy to nikt jej nie pozna. Tylko szkoda, że nie pomyślała, iż kilka miesięcy temu, na Instagramie umieściła zdjęcia z łazienki, gdzie widać kolor płytek i układ kosmetyków na półkach. Do tego, będąc na wakacjach, wielokrotnie zamieszczała zdjęcia w stroju kąpielowym, dzięki czemu wiedziałem o wielu charakterystycznych cechach jej ciała, w tym o pieprzyku nad pępkiem. Wszystko się zgadzało.
Nazajutrz odpisała mi, że jeśli chcę, to mogę wykonać jej kolejne przelewy na konto, a ona wtedy zastanowi się jak mi się odwdzięczyć. Niewiele myśląc pognałem na tę samą pocztę i wpłaciłem jej kolejne 500 złotych. Wieczorem dziewczyna uraczyła mnie kolejnym, o wiele większym, zestawem zdjęć oraz filmów, na których powoli zdejmuje ubrania, dotyka swoich piersi i pośladków, a następnie się masturbuje. Zapisałem wszystko.
Zaproponowałem jej, że przekażę jej jeszcze więcej kasy, jeśli zgodzi się ze mną zobaczyć. Ponownie nie odpisała od razu, prawdopodobnie zastanawiając się nad tym, czy nie jest to pójściem za daleko. Mając to na uwadze, napisałem jej, że jedyne czego bym oczekiwał na spotkaniu, to możliwość zobaczenia jej ciała na żywo, obiecałem jej nie dotykać.
Czekając na jej reakcję przez całą noc. Rano wybrałem się do sklepu i kupiłem drukarkę do zdjęć. Przygotowałem dwa zestawy najbardziej pikantnych zdjęć. Jeden z nich włożyłem do koperty z jej domowym adresem, a drugi do koperty z adresem szkoły. Miałem zamiar wykorzystać je jako kartę przetargową, jeśli dziewczyna nie zgodzi się spotkać.
Przed południem, będąc w szkole, odpisała mi jednak, że może się zgodzić, ale chce 2000 złotych. Uśmiechnąłem się sam do siebie, pisząc, że mi to pasuje. Ustaliliśmy czas i miejsce spotkania. Jednocześnie pomyślałem, że przedłużę urlop w pracy jeszcze o kilka dni, by zobaczyć jak potoczą się sprawy.
Nie wiedziałem jak W. zareaguje na mój widok. Na pewno pamiętała mnie z kawiarni, bo zostawiłem jej tak wysoki napiwek. Pochwaliła się nim nawet na snapchacie, więc musiało to być dla niej znaczące.
Stawiła się punktualnie. Gdy do niej podszedłem, cały drżałem i pociłem się z nerwów. Przedstawiłem się swym zmyślonym imieniem i nazwiskiem, mówiąc że to ze mną pisała. Tak jak się spodziewałem, była bardzo zaskoczona, ale nie powiedziała nic w stylu „hej to ty byłeś wtedy w…”. Najwyraźniej uznała, że właśnie wtedy wpadłem jej w oko i jakimś cudem udało mi się ją znaleźć.
Starałem się sprawić wrażenie normalnego i rozluźnionego. Ona spytała gdzie to zrobimy, a ja odrzekłem, że w pobliskim hotelu, gdzie już załatwiłem pokój. Ruszyliśmy w jego stronę. Czułem niesamowitą ekscytację, mogąc iść ramie w ramie z nią. Czułem jej powabny, słodki zapach, a jej delikatny i, o dziwo spokojny głos, pobudzał wszystkie moje zmysły.
Niemal całą drogę milczeliśmy. Powiedziałem jej jedynie, że po wszystkim dam jej pieniądze.
Weszliśmy do pokoju. Zdjąłem kurtkę, wziąłem jej płaszcz i odwiesiłem na wieszak. Ona usiadła na łóżku i zapanowała całkowita i niezręczna cisza. Wreszcie po chwili, gdy ja stałem na środku pokoju i po prostu się na nią gapiłem, a ona siedziała nieruchoma i pocierała rękę niespokojnie, spytałem czy zaczniemy. Usiadłem na krześle, naprzeciwko niej, a ona powoli wstała.
Powoli rozebrała się do bielizny, a następnie obróciła wokół własnej osi. Przez moment stała tak, z dłońmi złączonymi na kroczu, z wyrazem zażenowania na twarzy. Wtedy poprosiłem by kontynuowała. Przez dłuższą chwilę miała opory, ale wreszcie zdjęła stanik i majtki. Potem pozwoliłem jej usiąść.
Była naiwna. Nie wiedziałem czy naprawdę potrzebuje tych pieniędzy, czy po prostu robi to by w jakiś sposób uniezależnić się od rodziców. A może widziała w tym jakąś dziwną formę zabawy? Od początku wydawało mi się, że jest, choćby podświadomie, jakąś cholerną ekshibicjonistką, która zupełnie nie przejmuje się tym, że obcy ludzie wiedzą o niej wszystko.
Pokazałem jej pieniądze. 2000 złotych zapewne wyglądało imponująco dla siedemnastolatki, szczególnie, że postanowiłem wypłacić je w nominale 50 złotowym. Spytałem ją czy jest dziewicą. Pokręciła głową przecząco, starając się lekko zakryć swoje ciało. Po dłuższej chwili spytała czy chcę czegoś jeszcze od niej, czy może się już ubrać.
Spytałem czy mogę czegoś jeszcze chcieć. W odpowiedzi wzruszyła bezsilnie ramionami. Wtedy wstałem i zacząłem się powoli rozbierać. Gdy byłem już nagi, podszedłem do niej powoli, ze sterczącym kutasem. Dotknęła go posłusznie.
Po wszystkim dałem jej pieniądze i pozwoliłem się ubrać. Gdy wyszła, długo leżałem nagi na łóżku, uśmiechając się do siebie. Zapewne już jutro listonosz wrzuci do jej skrzynki awizo z listem poleconym do jej matki. Dyrektor szkoły pewnie zrobi telefonem kopie tych zdjęć, po tym jak przyniesie mu je sekretarka.
Wyjechałem z jej miasta następnego dnia. W trakcie podróży uznałem, że mimo wszystko moje listy mogą nie dać wystarczającej nauczki, więc gdy wysiadłem, na dworcu, postanowiłem wysłać z telefonu krótkiego, anonimowego maila do kilku jej koleżanek i kolegów z informacją o poczynaniach W. Następnie wyrzuciłem telefon, a wszystkie pliki z nią związane zaszyfrowałem na zewnętrznym dysku.
Dwa dni później było już po wszystkim. Powiesiła się.

[ Dodano: 2019-01-16, 12:25 ]
Moja matka jest pierdolnięta. W tym roku stuka jej trzydzieści jeden lat, urodziła mnie w wieku szesnastu, co już samo mówi za siebie. Nie, nikt jej nie zgwałcił, dała dupy na jakiejś imprezie. Czemu wspominałem o jej wieku? Ano dlatego, że mogliście dotąd sądzić, że kobiety w tym wieku nie oglądają chińskich bajek, a tym bardziej yaoi (dla niewtajemniczonych — gatunek anime, w którym przedstawiony jest gejowski związek z ukazaniem stosunku).
Otóż moja matka jest z tych, które oglądają yaoi dniem i nocą, w przerwach między chlaniem na imprezach i kasowaniem we Fresh Markecie. Od pewnego czasu szlaja się również po gejowskich klubach (mieszkam w stolicy, mamy tu tego jak lodu) i sprowadza stamtąd różnych fagasów. Dla mnie. Pół biedy, kiedy to są 16-18-letnie chłopaczki, z takimi zazwyczaj zamykam się w pokoju i wyjaśniam sytuację. Czasem nie wierzą, ale nie robią mi krzywdy. Raz przyprowadziła takiego jednego w swoim wieku, on był gorszy. Nie zgwałcił mnie tylko dlatego, że wbiłem mu długopis w udo. A potem dostałem lanie od matki, takie, że do dzisiaj pamiętam. Drugi raz tak było, kiedy zobaczyła mnie z moją ówczesną dziewczyną w parku, obecnie już byłą i jak dotąd jedyną.
Czym matka uzasadnia te akcje? „Ja nie mogę być gejem, to chociaż mój synek nim będzie, kyaaa!” i „Mnie pociągają faceci, to ty po mnie to odziedziczyłeś, tylko musisz to w sobie odkryć”. Naprawdę. Dwa razy próbowałem to komuś opowiedzieć, ale nikt mi nie wierzył. Tylko moja była uwierzyła i naprawdę mnie wspierała, ale po akcji z moją matką powiedziała, że bardzo mnie przeprasza, ale się boi. Rozumiem ją, chociaż ja sam już dawno się przestałem bać. Jeżeli doczekam osiemnastki bez żadnego HIV-a, to następne wyznanie zatytułuję „zabiłem moją matkę”. Jeśli ktoś skojarzył to z filmem, to brawo, matka puściła mi go więcej razy niż wieczorynkę.
Jest sobota i dochodzi ósma, mam pewnie ze dwie godziny. A moja była ma dzisiaj urodziny i jakoś tak musiałem gdzieś wreszcie to z siebie wyrzucić.

[ Dodano: 2019-01-17, 13:08 ]
Pewna europejska rodzina miała swych krewnych w U.S.A. Ponieważ utrzymywali ze sobą bardzo dobre stosunki i wciąż pozostawali w kontakcie, rodzina z Ameryki co jakiś czas przysyłała im paczki z różnymi rarytasami.
Niestety od ostatniej przesyłki mijało już sporo czasu, toteż mieszkający w Europie członkowie rodziny zaczęli podejrzewać, że ich kontakty z krewnymi zza oceanu znacznie się pogorszyły.
Ich obawy rozwiał listonosz, który pewnego mglistego ranka zapukał do ich drzwi i dostarczył przesyłkę z U.S.A. Rodzinka szybko odpakowała paczuszkę, w której znalazła bogato zdobioną szkatułkę z szarym proszkiem w środku.

Początkowo nie wiedzieli do czego owa przesyłka ma służyć, lecz znając swoich krewnych stwierdzili, iż to kolejny przysmak i zaczęli regularnie dosypywać sobie po łyżeczce proszku do każdej herbaty.
Twierdzili przy tym zgodnie, iż pili już lepsze rzeczy ale co tam - w końcu to paczka z Ameryki!

Ich dodatku do herbaty zostało już bardzo niewiele kiedy to listonosz powtórnie zapukał do ich drzwi dostarczając tym razem list i przepraszając równocześnie za opóźnienie z dostarczeniem tej przesyłki - „przez tą mgłę wszystkie loty są opóźnione” powiedział odchodząc.
Rodzina szybko otworzyła kopertę i zabrała się za czytanie listu. Treść nie była zbyt wesoła:

„Z przykrością muszę was poinformować, iż zmarł dziadek. Jego ostatnią wolą, było spocząć na ojczystej ziemi, toteż w szkatułce przesłałam wam jego prochy z prośbą byście pochowali je na cmentarzu”…
_________________
 
 
widzu 
Junior Admin


Wiek: 2 k
Dołączył: 25 Lis 2013
Posty: 20578
Skąd: Village killed by planks

Medale: 7 (Więcej...)

Wysłany: 2019-01-23, 21:59   

Jak miałem 15 lat i chodziłem srać, mój stary cały czas niby to przypadkiem kręcił się koło kibla i ciągle pytał: a co tam tak cicho, czemu cię nie słychać? jak pierwszy raz nie odpowiedziałem, to zaczął walić w drzwi i krzyczał: dlaczego milczysz, co się stało?przeklinał i wrzeszczał, że zaraz wyrwie drzwi z zawiasów. also, stary mnie opieprzał jak srałem i nie spuszczałem wody, ale nie normalnie już po sraniu, a od razu po wyjściu gówna. twierdził, że inaczej mu śmierdzi i potem mi powtarzał: zobacz, ja jak sram to od razu spuszczam wodę, więc ty też tak rób! kiedyś usiadłem na kiblu i słyszę, że ojciec stoi gdzieś koło drzwi, no to wytarłem tyłek i stanąłem na czworaka na podłodze, a mamy bardzo szeroką szczelinę pod drzwiami, no i ja patrzę w tę szczelinę, a tam stary stoi na czworaka i też się patrzy i mnie pyta: ty co? pojebany jesteś? co ty tam robisz? ojciec cały czas pije jakieś zioła, żeby często srać, po 5 razy dziennie chodzi do kibla, a potem mówi, że go dupa piecze. I do tego pierdzi. taka chujoza, prawdziwa historia, nie trolluję.
_________________
 
 
Lilith 
Überszlachta
L - h


Dołączyła: 28 Wrz 2015
Posty: 8461
Skąd: Podkarpacie

Medale: 10 (Więcej...)

Wysłany: 2019-01-23, 23:08   

Monumentalne zwierzę żółw. Drapieżnik doskonały. Gdy na żółwia najedzie Rosomak to gorzej jak na IED. W starożytnym Rzymie żołnierze upodabniali się do żółwi. Inspirowali swoje techniki wojskowe tym stworzeniem. Do tej pory żadne państwo tyle nie podbiło i tyle świata nie miało. Przegrali, bo zaczęli czcić piramidy i Chrystusa. Mogli dalej żółwia.

Mówiąc o żółwiu mam na myśli te ogromne skurwysyny lądowe. Te nędzne namiastki z oceanu to wersja upośledzona przez ewolucje. O miniaturkach z Polskich sklepów zoologicznych nawet nie wspomnę. Najpiękniejsza odmiana żółwia to żółw słoniowy. Jest to Krzysztof Jarzyna ze Szczecina. Czyli szef szefów. Może mieć 2 metry długości i ważyć 400 kg. Żyje nawet 300 lat. Ma wyjebane na pożywienie i je warzywa, owoce oraz mech. Choć gdyby chciał jadłby gepardy, rekiny i jadowite węże. Istnieją również inne piękne, nie wiele mniej groźne gatunki. Takie jak żółw jaszczurowaty, chiński, czerwonolicy, błotny, stepowy. Co ciekawe żółwie błotne nie jedzą błota. Żółwie stepowe nie stepują.

Ja zajmę się jednak w tym utworze żółwiem słoniowym. Podziwiam go za to, że konsekwentnie większość dnia spędza na kąpielach słonecznych, spaniu i jedzeniu. Czasami też zdarza mu się rozmnażać.
W tym miejscu warto powiedzieć kilka słów o ruchaniu. U żółwi lepiej bowiem w tych sprawach niż u Pietrka Kogucika na Morence. Seksik u żółwi trwa kilka godzin. Bowiem papa żółw to istota doskonała i stoi mu trochę dłużej niż 3 minuty jak u przeciętnego Anona. Po seksiku samice idą nawet kilka kilometrów żeby znaleźć spoko miejsce na wysranie się jak Kurwinox.

Żółwie pochodzą jak kurwinoxy z jajek. Mama żółw kopie dziurę i wysrywa nawet 16 jaj. Nikt normalny nie bawiłby 16 bachorów, więc zostawia je i leci kurwić się dalej. Młode żółwie wykluwają się po około 130 dniach. Po wygrzebaniu z dołka zaczynają samodzielne życie. Są aż tak zajebiste!
Żółwie mimo tego, że ze względu na swoją niezniszczalność mogą bezkarnie w świecie zwierząt gwałcić, plądrować i zabijać nie robią tego. Samca alfa w swoim stadzie jak podaje Wikipedia: "ustalają na podstawie długości szyi. Zawody wygrywa ten, który potrafi wyżej wyciągnąć głowę, co dla drugiego samca żółwia oznacza wielkość i siłę przeciwnika." Mają jednym słowem wyjebane.

Ich inteligencja potrafiła zrozumieć, że bezsensu jest przelewać krew braci. Cywilizacyjnie są więc bardziej rozwinięte nawet od ludzi. Chociaż mogliby zabijać wydajniej jak obozy śmierci w Auschwitz. Jedynym wrogiem żółwi są kleszcze. Na szczęście ptaki chętnie wyżerają te paskudne pasożyty w zamian za dobre słowo żółwiego pacjenta.

Reasumując żółwie to stworzenie idealne, są to najbardziej inteligentne stworzenia w kosmosie. Są idealnym przykładem równowagi rozsądku, siły i lenistwa. Możemy od tych stworzeń wiele się nauczyć.
_________________
 
 
Nadir 
Loża Szyderców
miau?


Dołączyła: 26 Lis 2013
Posty: 4678

Medale: 9 (Więcej...)

Wysłany: 2019-01-23, 23:13   

Zabawne, że akurat Lilka wstawia pastę wychwalającą żółwie. xd
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Czy wiesz, że...

Strona wygenerowana w 0.171 sekundy. Zapytań do SQL: 31